Katy Carr featured in the Dziennik Polski : Polish Daily May 2011 – 7 Pytan – 7 questions

Katy Carr in DZIENNIK Polski 10th May 2011 Katy Carr on Front Page

DZIENNIK Polski 10th May 2011 a

Różni ludzie, różne zainteresowania, różne gusty… Przedstawiciele starszej i młodszej Polonii. Jacy są prywatnie, po pracy, bez krawata? Dowiecie się tego z naszej rubryki „Siedem pytań…”.

KATY CARR

Wokalistka i kompozytorka; koncertuje głównie w Wielkiej Brytanii
oraz Stanach Zjednoczonych. Niebawem ukaże się na rynku jej
czwarta płyta pt. „Paszport”, na której znajdą się utwory polsko-
i anglojęzyczne. Jej poprzedni krążek z 2009 roku „Coquette”
(„Kokietka”) zebrał znakomite recenzje w brytyjskiej prasie.

Urodziła się w Nottingham, jest córką Anglika i Polki, pochodzącej
z Bielska-Białej. Mieszka w Londynie, gdzie skończyła studia na
Westminster University, kierunek – muzyka komercyjna. Znak
zodiaku – ……..

Postać historyczna lub współczesna…

Kazimierz „Kazik” Piechowski. To człowiek, który inspiruje mnie
zarówno w życiu codziennym, jak i w artystycznej działalności. 20
czerwca 1940 roku został wywieziony do obozu koncentracyjnego
w Auschwitz, a dwa lata później zorganizował stamtąd ucieczkę. W
tym celu wraz z trzema innymi więźniami włamał się do magazynu
mundurów, wykradł esesmański samochód i wyjechał nim wraz z
kolegami przez obozową bramę. To jedna z najbardziej brawurowych
i spektakularnych akcji w dziejach tego obozu. Potem wstąpił do
Armii Krajowej, w której szeregach walczył do końca wojny. W
1945 roku został aresztowany przez UB i spędził siedem lat w

komunistycznym więzieniu.

Kiedy otrzymałam informację, że Kazimierz nadal żyje, spotkałam się
z nim osobiście i poświęciłam mu swoją piosenkę, żeby w ten sposób
oddać hołd temu zapomnianemu dzisiaj 91-letniemu bohaterowi.

Hobby…

Pilotowanie samolotów. Miałam trzynaście lat kiedy dołączyłam do
Air Cadets, a sześć lat później uzyskałam licencję pilota. Latałam na
Cesnach, Tomahawkach oraz na szybowcach i muszę przyznać, że
to niesamowite uczucie móc wzbijać się w górę, szybując po niebie
niczym ptak. Fakt, można nie wrócić na ziemię, ale czym byłoby
życie bez spełniania marzeń….

Lektura…

„Spitfire Women” pióra Gilesa Whittella. Fantastyczna opowieść
oddająca cześć kobietom-pilotom oraz pilotom pomocniczego
transportu lotniczego. Podczas II wojny światowej kobiety nie mogły
brać udziału w walkach powietrznych, dlatego latały po całej Europie
dostarczając w różne miejsca nieuzbrojone samoloty. W tych akcjach
brały udział również Polki – Anna Leska oraz Jadwiga Piłsudska.

Zwierzę…

Orzeł. Wspaniały ptak – pełen majestatu, siły, mający w sobie
tyle wdzięku… Orzeł zawsze kojarzył mi się z dumą i naszym
narodowym godłem.

Miasto…

Londyn. Tu spotykają się miliony ludzi – przedstawiciele różnych
kultur, nacji, środowisk – i potrafią znaleźć ze sobą wspólny
język. To wspaniałe uczucie mieć możliwość przebywania w tak
kosmopolitycznym środowisku, gdzie na wyciągnięcie ręki można
skosztować najlepszych potraw z różnych krańców świata, a także
śledzić wydarzenia kulturalne, sportowe czy artystyczne z najwyższej
półki.

Muzyka…

Uwielbiam słuchać dobrych dźwięków, w dobrym wykonaniu.
Sama zawodowo śpiewam i gram, a moja muzyka jest inspirowana
tematami historycznymi oraz postaciami z czasów wojny – z Wielkiej
Brytanii, Francji, Polski… Moja brytyjska babcia, Dorothy, nauczyła
mnie wielu piosenek Gracie Fields oraz George’a Formby – bardzo
popularnych swego czasu artystów, pod których wpływem zaczęłam
grać na ukulele. Natomiast moja polska babcia, Joanna, lubi śpiewać
stare pieśni ludowe oraz utwory z okresu międzywojennego.

Teraz, kiedy mieszkam w Londynie, wykonuję aranżacje dawnych
przebojów – głównie na elektronicznym fortepianie, ukulele i banjo.
Razem z moim zespołem „The Aviators” wydaliśmy już trzy albumy,
których sami byliśmy producentami, jako że mamy własną wytwórnię
Deluce Recordings.

Samochód…

Steyr 220 – model, którym Kazik Piechowski uciekł z obozu w
Auschwitz. Napisałam nawet piosenkę w której szepczę do tego
auta, tak jakbym to ja była Kazikiem i błagała o pomoc w ucieczce
z oświęcimskiego piekła. Nie miałam okazji prowadzić Steyera
osobiście, ale mam nadzieję, że pewnego dnia uda mi się usiąść za

jego kierownicą.

Tekst i fot. Piotr Gulbicki

Posted in: